Monthly Archives: Marzec 2013

etnograficzny surrealizm

Zbyt często jesteśmy uczestnikami rozmów, w których nijak nie możemy przekonać naszych rozmówców, że antropologia to nie tylko skanseny i kolekcjonowanie czerpaków zgrzebłowatych, zamorskie wyprawy, lub (w przypadku niskiego budżetu, czyli w większości przypadków) eskapady na polską wieś w celu poszukiwania i opisania hermetycznych systemów kulturowych, roboczo nazywanych w dwuosobowym kręgu antropologicznych cyników Balmas&Sznel „ludami północy”. Pomijamy z gruntu esencjalizującą wizję kultury stojącą za tego rodzaju przekonaniami. To, co uderza najbardziej, to niemożność wyobrażenia sobie antropologii „w domu”, u siebie, czyli na własnym kulturowym podwórku. Pokażemy, że można, a nawet trzeba!

Obserwowana przez nas od kilku lat antropologizacja nauk społecznych i humanistycznych w kraju nad Wisłą cieszy nas niezmiernie – oznacza to bowiem, że krytyczne myślenie rozprzestrzenia się poza antropologiczne instytuty uczelni wyższych. Przykład: Sznel, obecna ostatnio na konferencji Antropologia – Innowacyjność – Biznes, usłyszała z ust antropologa, pracownika naukowego Akademii Leona Koźmińskiego, że projekt zajęć z krytycznego myślenia spotkał się tam z entuzjastycznym przyjęciem.

Coraz większy odsetek wykształconych mieszkańców polskich miast ma wobec tego świadomość, by przywołać Waltera Benjamina, że ich zurbanizowane środowisko oraz cały sztafaż miejskich stylów życia nie jest czymś niepodważalnym i raz na zawsze ukonstytuowanym.

Tym, co umożliwia mimo wszystko takie przekonanie jest uprawomocnienie jednego z wielu możliwych wyobrażeń o świecie, w którym istniejemy. Niepohamowaną ambicją twórców niniejszego bloga będzie nieustanne poszerzanie naszej wyobraźni, by jej sztandar nie zatrzymał się przypadkiem w połowie masztu. Dzięki Paulowi Rabinowowi, który uświadomił nam, że wyobrażenia są faktami społecznymi[1], możemy z czystym sumieniem podważać zastane i uprzywilejowane długim trwaniem  interpretacje współczesnych wytworów społecznych i kulturowych.

Antropologia i surrealizm – czy kogoś dziwi to połączenie? Z pewnością dla niektórych naszych czytelników (choć domniemywamy, iż większość z nich, przynajmniej na początku, stanowić będą studenci warszawskiej Antropologii na Żurawiej, których takie zestawienie dziwić nie powinno) może początkowo sprawiać pewne intelektualne wyzwanie. Spieszymy zatem z wyjaśnieniami, bowiem powyższa konstrukcja stanowi w gruncie rzeczy motyw przewodni niniejszego bloga.

Nawiązując do eseju Jamesa Clifforda[2] tworzyć będziemy antropologiczne próby dekonstrukcji tego, co w naszej zurbanizowanej europejskiej rzeczywistości uważać można za oczywiste i niepodważalne. Naszym celem – jakkolwiek ambitnie i radykalnie to brzmi – jest antropologizacja tego, czym – w kulturowym sensie – oddychamy, a co wystawione na spotkanie z innością trzęsie się w posadach. My – pascalowskie myślące trzciny – sami będziemy generować wicher uderzający w człowieka, który według niektórych jest zwyczajnym, tymczasowym fałdem naszej wiedzy[3]. Czynić będziemy to, co znajome – dalekim i obcym. To, co niepodważalne – przypadkowym. Jak na dzieci postmodernizmu przystało, używając technik kolażu, transgresji czy pastiszu, w schizofrenicznej furii będziemy ciąć i układać na nowo wytwory przypadkowego spotkania maszyny do szycia i parasola na stole w prosektorium. Herezja? Niekoniecznie.

Spróbujmy porównać manifesty surrealizmu[4] z kluczowymi założeniami metodologicznymi współczesnej antropologii.

  • Trzeba postawić w stan oskarżenia postawę realistyczną.

Od ładnych kilkudziesięciu lat antropolodzy nie robią nic innego. Dawno zarzuciliśmy przekonanie, że poznajemy rzeczywiste fakty i prawdy wyabstrahowane ze społecznego kontekstu. Realizm naiwny zamieniliśmy na krytyczny[5].

  • Pod płaszczykiem cywilizacji, pod pozorami postępu zdołano wygnać z umysłu wszystko, co można błędnie czy słusznie otaksować jako zabobon, jako chimerę; zdołano skazać na banicję wszelkie poszukiwania prawdy niezgodne z przyjętą normą.

Wyrosła na kantowskiej filozofii (czyli blisko 300 lat temu) idea postępu wciąż rządzi zachodnim widzeniem rzeczywistości, zgodnie z którym zdroworozsądkowa, coraz bardziej wyrafinowana wiedza jest motorem rozwoju; to co nierozsądne, nielogiczne i irracjonalne lokujemy w ramach dewiacji i indolencji. Tymczasem antropologia uprzywilejowuje różnorodne postaci wiedzy zdroworozsądkowej, zdecydowanie przeciwstawiając się prymatowi tej zachodniej: metanarrację zderza z licznymi mikronarracjami i alternatywnymi porządkami kognitywistycznymi[6].

  • (…) myśl powinna ugiąć się wreszcie pod naciskiem tego, co da się pomyśleć.

Zadaniem antropologów jest nieustanne poszerzanie spektrum dyskursu i tego, co możliwe do pomyślenia. Czynienie „twojszego” zrozumiałym, zaś „mojszego” dziwnym i nieoczywistym[7].

Krytyczna antropologia codzienności – oto cel, który sobie stawiamy.

Niezmiernie przepraszamy za ten patos, później będzie bardziej zabawnie, jako iż ANTROPOLUDENS skupiać będzie zarówno treści frywolne z zakresu antropologii kulturowej lub kulturoznawstwa jak i wzbijające się na najwyższe piętra studenckiego niepohamowanego geniuszu teksty antropologii społecznej i zaangażowanej [pun intended]. Tymczasem żegnamy i zostawiamy Was z Goslingiem, który dzielnie wspierał dynamic duo Balmas&Sznel w nauce do egzaminu z Teorii Kultury.

Obrazek


[1] Rabinow P. Wyobrażenia są faktami społecznymi: modernizm i postmodernizm w antropologii [w:] Amerykańska antropologia postmodernistyczna, Warszawa 1999.

[2] Clifford J. O surrealizmie etnograficznym [w:] Kłopoty z kulturą, Warszawa 2000.

[3] Foucault M. Słowa i rzeczy, Gdańsk 2000, s. 18.

[4] Cytaty pochodzą z pierwszego i drugiego Manifestu surrealistycznego André Bretona (1924, 1930).

[5] Polecamy: Herzfeld M. Epistemologie [w:] Antropologia. Praktykowanie teorii w kulturze i społeczeństwie Kraków 2004, Kuhn T. Struktura rewolucji naukowych 2011.

[6] Rorty R. Filozofia a zwierciadło natury Warszawa 1994; Geertz C. Myśl potoczna jako system kulturowy [w:] Wiedza lokalna. Dalsze eseje z zakresu antropologii interpretatywnej Kraków 2005.

[7] Foucault M. Słowa i Rzeczy, Gdańsk 2000.

Reklamy
Otagowane , ,