Indiopol: Po prostu Sikkim

Instytut Tybetologii w Gangtoku jakby zatrzymał się w czasie. Jego wystrój oddaje atmosferę dekady, w której został wzniesiony. Indyjskie złote lata 70 w pełnej krasie łypią melancholijnie na każdego osobnika, który nieopatrznie zwrócił swoją uwagę na tę ich wizualną reprezentację.  Kremowe ściany biblioteki, stare mapy na ścianach, nawet przytarte ławy w czytelni przywodzą na myśl zaskakująco swojskie skojarzenia. Podobnie w budynku administracji –  pokoje wyłożone drewnianymi panelami od podłogi do sufitu, paprotki, stara sofa. Tylko J. Św. Dalajlama zamiast JPII. No i brakuje jeszcze meblościanki. Lokalny akcent nadaje całości reprezentacyjna fasada budynków – stylizowana na tradycyjną  tybetańską zabudowę, a może faktycznie zbudowana według dawnych architektonicznych prawideł. Nie mniej, jest ładnie. Nawet dyrektor Instytutu jakby esencjonalny – niewysoki pan po sześćdziesiątce, z zachowania i nazwiska reprezentant starej sikkimskiej arystokracji. W eleganckiej koszuli od Polo, amerykańskich dockersach i nowiutkich, skórzanych mokasynach. Oczywiście bardzo gościnny.

IMG_20150107_181916

O czym rozmawialiśmy? O możliwej współpracy w przyszłości (tu, rzecz jasna, chodzi głównie o mojego Tatę, o mnie tylko troszeczkę). Ale też, jak przystało na wykształconego „na Zachodzie” członka upper-upper class (pan dyrektor studiował w Seattle), dowiedziawszy się o moich zawodowych zainteresowaniach, zagadnął mnie o politykę rolną Unii Europejskiej. Zaprezentował przy tym najbardziej aktualną z dyplomatycznych opinii w tej kwestii – że problem z rozwojem rolnictwa, że w którą stronę powinno się iść, że co to będzie z tym zrównoważonym kierunkiem, ale że z drugiej strony przemysłowe źle, więc tak naprawdę nie wiadomo co robić. A tak naprawdę to trzeba zwalczać przeludnienie na świecie, bo to główna przyczyna wszelkiego zła. Trudno się z panem dyrektorem oczywiście nie zgodzić. Zarówno dyplomatycznie, jak i faktycznie, na pewno zaś w kwestii Indii. Kiedy oboje uzgodniliśmy, że się w tej kwestii doskonale rozumiemy, ponarzekaliśmy uszczypliwie na to co wyprawiają nasi zwariowani lokalni (ministra Bengalu Zachodniego Mamata Banerjee) i krajowi (Modi, oczywiście) politycy . Taki sobie small talk. Ale dodam tutaj, że jestem z niego niesłychanie dumna. Mówi się na etnologii, że jak się rozumie żarty społeczności, którą się studiuje, to niepodważalny znak, że się w terenie badań zadomowiło. Ogólnie git galant, hulaj (badawcza) duszo, piekła nie ma. Nawet jeśli pan dyrektor poruszył tematykę, którą wiedział że będę znać. Tak czy siak, czerpie się niesamowitą satysfakcję ze świadomości, że można czuć się mniej lub bardziej komfortowo w każdej rozciągłości geograficznej własnego obszaru badań. Bo przecież w Sikkimie nikt po bengalsku (czy nawet w hindi) nie mówi, nieliczni rozumieją. Oczywiście poza moimi ulubionymi turystami.

IMG_20150107_182641

Wschodni Sikkim jest tourist destination z kilku powodów. Po pierwsze, wielu, zwłaszcza młodych ludzi, przyjeżdża tutaj ze względu na szeroką dostępność i niskie cenny trunków alkoholowych (nie chodzi tu o lokalne cuda, a po prostu rum i whiskey). Do drugie, Gangtok, a dokładniej klasztor i świątynia w Rumtek, ze względu na pewien religijny konflikt zyskały rozgłos tu i ówdzie w świecie.

Główna świątynia w tejże wsi została wzniesiona w latach 60 ubiegłego wieku i jako taka gra ceremonialnie pierwsze skrzypce. To tutaj tabunami zjeżdżają wierzący oraz turyści – oglądają gonpę, a potem wspinają się by zobaczyć Golden Stupa. Prawdziwą moc, że się tak wyrażę, ma jednak Stary Rumtek, pierwsza, macierzysta świątynia wzniesiona w XVI wieku na wzgórzu nieopodal. Ukryta za wierzchołkami drzew i prawie niewidoczna z nowego budynku, jest po prostu zachwycająca. Odwiedzają ją głównie lokalni mieszkańcy. Przychodzą, aby się pomodlić lub uzyskać blessing. O fascynującej żywotności tego miejsca świadczy zwłaszcza sąsiadująca z nim bezimienna „kaplica”. Nie jestem zwolenniczką używania terminu autentyczne doświadczenie do opisu jakiejkolwiek sytuacji, czy to jedzeniowej czy religijnej. Tutaj jednak mogłabym zrobić wyjątek – trafiliśmy z Tatą na co miesięczny rytuał, który odprawia się w każdą pełnię księżyca (jak sądzimy). Przeprowadziliśmy przy tym pełną obserwację uczestniczącą – za pozwoleniem ze strony uczestników wydarzenia (mnich, który odprawiał ceremonię poczęstował nas nawet na koniec owocami z pudży). Oto co z zebranych informacji wynika. Uczestnikami wydarzenia były lokalne kobiety, Sikkimki (być może z konkretnego plemienia, może Lepcha?), mężatki (sądząc po stroju), doświadczone (patrząc po średniej wiekowej jakichś 60 lat). Większość zaopatrzona była w białe chusty oraz białe male (Tata wysnuł podejrzenie, że może być to symboliczne nawiązanie do pełni księżyca). Było naprawdę pięknie. Może macie podobne doświadczenie – to takie przyjemne poczucie domowości i bezpieczeństwa w obliczu jakiejś takiej ponadczasowej mądrości, czy może takiego ogólnego przekonania, że wszystko ma sens. Takie właśnie wrażenie sprawiały owe modlące się panie. I bardzo to było kojące, znaleźć się na chwilę w tak innym świecie. W rzeczywistości w której dekonstruuje się (przynajmniej w teorii) tylko swojego ego, a wszystko inne po prostu jest prostą rzeczywistością, nawet jeśli iluzoryczną (jak Budda nauczał). Tak sobie właśnie egzotyzuję te wspaniałe panie i ich życie.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Jutro jedziemy dalej. Dalej w Sikkim, a potem już tylko Darjeeling, z powrotem do Siliguri i Kalkuta. I trzeba będzie szukać mieszkania i budować wszystko od nowa. Ale dobrze, początki są zawsze dobre. A poza tym, nie jestem sama – jak przystało na prawdziwą feministkę i zwolenniczkę genderów, mam do towarzystwa kiciucha.

Reklamy
Otagowane , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: