Indiopol: AAA Cudzoziemkę w celach towarzyskich poznam od zaraz (albo ciekawość)

Zabawa z noszeniem sari związana jest z istotną kwestią, o której napomykam od czasu do czasu. Kwestią cudzoziemskiej wizualności. 

Białasy budzą w Indiach ciekawość. Zrozumiałe – wyglądamy inaczej, zachowujemy się inaczej. Pochodzimy z innej rzeczywistości kulturowej. A w Indiach ludzie nie kryją się ze swoją ciekawością, by nie rzec wścibstwem; zadawanie dużej ilości nie do końca zręcznych pytań nie jest postrzegane jako bycie niegrzecznym. Ta bezpośredniość nie oznacza jednak otwartości. Jako obcokrajowcy wścibscy raczej być nie możemy, przecież goście! No i nie można nam ufać, zbyt niepojęte są nasze procesy myślowe, nie zrozumiemy, źle ocenimy. I nie wiadomo co z taką informacją zrobimy. Straszne!

IMG_20141006_012032

Nie mniej, mimo naszej ambiwalentności, cudzoziemcy nie narzekają na zainteresowanie ze strony Indusów. Zwłaszcza zaś cudzoziemki. 

Przez moje 1,5 roku mieszkania w Kalkucie aktywnie udzielałam się na portalu CouchSurfing. Gościłam wraz z R., lub bez niego, paręnastu cudzoziemców, podróżujących po Indiach. Couch requests miałam więcej niż mogłam przerobić. Nie dziwne – cudzoziemka z kanapą jest w Indiach rzadkością. A mi taki turysta może zadawać najgłupsze i najbardziej niestosowne pytania dotyczące indyjskiego społeczeństwa, życia codziennego w Indiach, przemocy, polityki etc. etc. Jesteśmy przecież pobratymcami – obcy w tym wielkim kraju. Mam już insight, a jednocześnie pamiętam jeszcze jak to jest niewiele wiedzieć. Byłam więc, by tak rzec, bardzo popularna.

Poza niezliczoną liczbą turystów z całego świata, pisali do mnie jednak również Indusi. Mężczyźni. Niektórzy udawali, że szukają hosta, inni po prostu z marszu zapraszali na ‚kawę’. Dziesiątki skasowanych wiadomości, i tyle samo requestów. Część z nich, zwłaszcza ci młodsi, kryli w swoim zainteresowaniu seksualne żądze, być może napędzane wizją nagich ciał białych kobiet z filmów pornograficznych. Ogólnodostępnych, do ściągnięcia na najprymitywniejszy telefon komórkowy, którzy może otwierać pliki video lub zdjęcia. Innym faktycznie może zależało po prostu na znajomości z cudzoziemką/cem. Czemu? No bo to przecież nobilitujące. Wspólna fota na Facebooka i liczba lików rośnie.

Również mój Facebook-owy profil pada ofiarą takich towarzyskich ofert. Jak? Mam sporo indyjskich znajomych, głównie z uniwersytetu. Ci znajomi mają znajomych, a oni kolejnych. Plotka, i tak w swoim folderze „Inne” raz na jakiś czas znajduję bardzo dziwne propozycje od chłopców chcących porozmawiać.

Wiadomości takie nie są wulgarne. Są pomieszaniem ciekawości i wstydu. Przeważa ciekawość. Onieśmielenie zostaje zepchnięte przez nagrodę, którą taka odwaga ma nadzieję przynieść.

Podobne zdanie na ten temat ma mój kolega A.

A. jest rodowitym Namibijczykiem i studiuje na drugim roku w moim Departamencie. Razem z innymi studentami z Afryki tworzą sympatyczną grupę, która wspiera się nawzajem w trudzie codziennej egzystencji w Indiach. Czarnoskórzy Afrykanie nie mają tutaj łatwego życia. Tak samo jak ciemnoskórzy Indusi. Koloryzm w Indiach jest powszechny, tak samo jak w Amerykach i na Bliskich Wschodzie. Jasna karnacja, biała skóra jest w cenie. Ciemna karnacja, czarna skóra nie jest. Afrykanie budzą więc powszechną konsternację. Kobiety są obrażane, także ze względu na odmienność ich ciał od ciał Indusek. Rzadko która z nich odważa się na noszenie jeansów i t-shirta. Wolą salwar kamiz, który ukrywa sensualność ich ciał, która budzi taką grozę wśród Indusów. Ciekawe, bo Induski są równie ponętne. Hmhm.

Znajomi polscy często się mnie pytają, czy mam w Indiach przyjaciół do których mogę się zwrócić o pomoc, jakby co. Mam! Mam O., moją włoską przyjaciółkę. Kilku innych znajomych cudzoziemców (jeden Szwed, druga Włoszka, trochę Polaków). Znajomych indyjskich kilku. Trzy dobre kumpele, i jeden kumpel. Czemu tylko jeden? Bo tylko jeden I., wiem na pewno, ma wobec mnie czysto koleżeńskie intencje. Ale się nie przejmuję – pamiętacie, wspominałam że indyjscy mężczyźni są pasywni? Otóż dotyczy to także podrywania, zwłaszcza cudzoziemek. Nigdy bezpośrednio nie będą się narzucać. No, przynajmniej ci porządni. Znają granicę. Jak będzie chciała to sama zainicjuje co trzeba. Przecież cudzoziemka, nie?

O. wie o tym bardzo dobrze. Śmieje się z tego sama czasem, ale też nie ukrywa, że z pełną premedytacją wykorzystuje swoich rozmaitych „fanów”, kolegów którzy – jeśli by im pozwoliła – chętnie nawiązaliby niezobowiązujący romans. Ale O., jak na Włoszkę przystało, beznamiętnie się z nimi przyjaźni, wykorzystując ich zainteresowanie kiedy potrzebuje coś przewieźć, naprawić, załatwić. A oni wszyscy są bardziej niż kontent, żeby pomóc. W zamian otrzymają od niej uśmiech, może wspólną kawę. Transakcja wymienna. Fair enough, pół żartem, pół serio.

Także tak, mamy duże wzięcie towarzyskie. Czasami przybiera ono bardzo miłe formy. Na przykład kiedy dobra koleżanka zabiera cię do swojego domu, ponieważ cała jej rodzina nie może się doczekać żeby poznać „tę cudzoziemkę”. Oczywiście jest trochę awkward, ale ogólnie jest miło. Wszyscy są sympatyczni, troskliwi, wpychają tony najlepszego jedzenia. Opiekują się tą sierotą, która z jakiegoś niepojętego powodu przyjechała do tych Indii na studia.

Reklamy
Otagowane , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: