Tag Archives: antropofagia

Zombie atakują popkulturę (cz.2)

Skoro już wiadomo skąd wzięły się zombie, możemy przejść do smaczków, a więc do popkultury. W kolejnej odsłonie wielce głębokich rozważań o zombie skupię się na tym, co wszyscy doskonale znamy (i co poniektórzy kochamy) – na monstrum hollywódzkim.

“Commonly circulated narratives, whether in the form of poems, songs, dances, games, gossip, jokes, or movies, don’t just mirror or comment on an existing culture, they actually create and recreate the culture and the individuals experiencing it. A culture can be defined by the stories it tells, the ways it tries to determine and examine who is us  and who is other.”

Louise Krasniewicz[1] 

Pisząc o filmowej figurze zombie niezwykle istotne jest zwrócenie uwagi na kwestię społecznego, politycznego oraz geograficznego kontekstu jej kreowania. Zarówno wampiry, wilkołaki jak i interesujące nas zombie utożsamiają to, co Stuart Hall[2] nazywa tożsamością kulturową[3]. Ujawniają naszą zbiorową tożsamość – równocześnie zakorzenioną w historii i nieustająco zmieniającą się. Ewolucja obrazu zombie ukazuje społeczne i psychologiczne przemiany jakie dokonały się w społeczeństwie zachodnim na przestrzeni XX i XXI wieku.

 

Ewolucja zombie 

Nie ulega wątpliwości, że przedstawiane w filmach zombie różniły się między sobą. Produkcje powstające najwcześniej wciąż jeszcze bardzo mocno zakorzenione były w haitańskim folklorze. Nie było mowy o zjadaniu mózgów. Brak w nich ogólnoświatowej zarazy, apokalipsy i krwawej jatki.

zombie2

W latach 30. i 40. XX w. widzów straszyło się, opisanym w poprzedniej notce, czarnoskórym niewolnikiem. Niebezpieczeństwo opierało się przede wszystkim na wiszącej w powietrzu groźbie porwania i ubezwłasnowolnienia białej kobiet[4]. W filmach takich jak White Zombie (1932), Ouanga (1936) czy I walked with a Zombie (1943) obecne są motywy voodoo i hipnozy. Przedstawione problemy kręcą się raczej wokół folkloru, etnografii czy imperialistycznej paranoi (paraliżującym lęku przed odwetem skolonizowanych) niż nadnaturalnych stworów. Co więcej, sam wróg/oprawca jest inny niż we współczesnych filmach o zombie. Czarnym charakterem nie jest niewolnik, ale „zarządzający” nim złowieszczy kapłan nadużywający magii voodoo do własnych celów.

Kinematograficzny obraz zombie ulega zmianie w latach 50. XX w. Kontynuowany jest wzorzec prezentowany w filmach opartych na wierzeniach voodoo – bohaterami nadal są biali ludzie, zmienia się jednak wróg. Od teraz niebezpieczeństwo czyha ze strony szalonego naukowca bądź ufoludków (metafora komunistów). Przykładem filmu z tego okresu jest Invasion of the Body Snatchers (1956) w reżyserii Dona Siegel’a. Zagrożenie stanowią tutaj ubezwłasnowolnione masy ludzkie wcielone do „armii” podbijającej nasz gatunek. Ów element masowego zniewolenia stał się podstawową osią akcji w produkcjach zaliczanych do klasyki gatunku wykreowanego przez George’a Romero.

invasion-of-the-body-snatchers

Kadr z filmu Invasion of the Body Snatchers (1956)

Kolejną zmianę przynoszą lata 60. XX w. Narodziły się zombie we współczesnym wydaniu – pozbawione jakichkolwiek związków z wierzeniami voodoo. Można w zasadzie powiedzieć, że za wykreowanie gatunku horrorów o umarlakach-kanibalach w całości odpowiedzialny jest jeden człowiek – amerykański scenarzysta i reżyser George Romero. To właśnie tatko Romero za sprawą swojego dzieła Night of the Living Dead (1968) ustalił czym jest nowe zombie, całymi garściami czerpiąc z tradycji gotyckiej, opowieści o wampirach i narracji rodem z science fiction. Przywoływany przeze mnie w poprzednim tekście, fanatyk zombiaków Kyle Bishop wymienia następujące cechy charakteryzujące „nowe zombie”:

  1. nie mają nic wspólnego z tradycjami voodoo,
  2. pod względem liczebności znacznie przewyższają ludzi,
  3. żywią się pysznym ludzkim mięskiem,
  4. ich stan jest zaraźliwy[5].

Trailer filmu Night of the Living Dead (1968) w reżyserii G. Romero

Najważniejszym, co Romero zaoferował „swoim” umarlakom, jest jednak wolność. Reżyser wyzwolił potwory spod panowania kapłanów, naukowców czy jakichkolwiek innych  „menadżerów”. Od lat 60. zombie przestają być marionetkami. Czynnikiem decydującym o ich poczynaniach przestaje być funkcja czy zadanie do wykonania (w folklorze: prace polowe, w pierwszych filmach: porwanie białej kobiety), teraz sterowane są wyłącznie przez instynktowną potrzebę jedzenia ludzi.

Wraz ze zmianą charakteru wroga zmieniają się też ludzcy bohaterowie filmów – na znaczeniu zdecydowanie tracą więzi społeczne, w obliczu śmiertelnego zagrożenia najważniejsze staje się własne przetrwanie. W niemal wszystkich produkcjach filmowych atak zombie nieuchronnie łączy się z apokalipsą w postaci upadku rządu, organizacji pomocowych, a ostatecznie wartości moralnych. W życie wchodzi zasada: every man for himself[6].

Jeszcze zombie czy już zachodnie społeczeństwo?

Wróćmy teraz do wspomnianego na początku Stuart’a Hall’a i zastanówmy się co mają zombie do naszej tożsamości kulturowej? Czego metaforą są szwendający się po świecie, żądni ludzkiego mięsa umarli?

Narracje prezentowane w filmach o zombie niczym soczewka skupiają dominujące tendencje, postawy i problemy społeczeństwa, w którym owe obrazy są produkowane. Kyle Bishop dowodzi, że zombie odzwierciedlają przede wszystkim społeczne lęki obecne w danym okresie historycznym. Na powierzchownym poziomie, potwory te ukazują nasz strach przed śmiercią, głębsza analiza pozwala natomiast przez pryzmat zombie spojrzeć na powszechne obawy amerykańskiego społeczeństwa: opresję, przemoc, nierówność, konsumpcjonizm i wojnę.

“The zombie functions primarily as a social and cultural metaphor, a creature that comments on the society that produced it by confronting audiences with fantastic narratives of excesses and extremes. By forcing viewers to face their greatest fears concerning life and death, health and decay, freedom and enslavement, prosperity and destruction, the zombie narrative provides an insightful look into the darkest heart of modern society as it is now or as it might quickly become.”

Kyle Bishop[7]

Czego się więc boimy? W latach 30. i 40. XX w. kinematograficzne obrazy zombie ujawniały obawy amerykańskiego społeczeństwa przed Wyspami Karaibskimi, czarnoskórymi społecznościami i ewentualnym odwetem ze strony ludów skolonizowanych. Lata 50. i 60. XX w. to okres gdy potwory zyskują przewagę liczebną nad ludźmi. Prezentowana w filmach inwazja odzwierciedla społeczne niepokoje związane z Erą Atomową, Zimną Wojną, komunizmem oraz ówczesnymi działaniami wojennymi. Wraz z objęciem panowania nad „światem zombie-narracji” przez George’a Romero ujawniły się również obawy wobec relacji rasowych i nierówności genderowych. W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat narracje o zombie nadal skutecznie funkcjonowały jako społeczne alegorie ukazując nastawienie Amerykanów do zjawisk takich jak: przemoc, konsumpcjonizm, paranoja, podziały klasowe, imigracja, infekcje, choroby zakaźne, wzrastająca rola mediów i generalnie wszystko – łącznie z końcem świata.

Ciekawe jest również to, że filmy o zombie powstają z różną częstotliwością w zależności od tego w jakiej sytuacji politycznej znajdują się Stany Zjednoczone (w których produkuje się ich najwięcej). I tak ilość tworzonych filmów jest znacząco większa w okresach konfliktów społecznych i politycznych. Wzmożoną produkcję amerykańskich obrazów o tej tematyce zaobserwować można przede wszystkim w trakcie wojen z Wietnamem i Irakiem, a także po 11 września. Widoczny jest również wzrost zainteresowania tego typu produkcjami po II Wojnie Światowej. Fakt, iż w obliczu kryzysu zainteresowanie filmowców figurą zombie jest znacząco większe, można próbować odnieść do turnerowskiej koncepcji dramatu społecznego. Gdy w społeczności mamy do czynienia z zachwianiem równowagi, konieczny jest proces mający na celu ową równowagę przywrócić. Zwalcza się więc hordy potworów, likwiduje rząd, okrada szpitale i zabija wszystkich w koło, po to, by ostatecznie przywrócić sytuację początkową i społeczny porządek.

częstotliwość zombie copy

Wiemy już czego bali/boją się Amerykanie i w jaki sposób przekładają swoje lęki na filmowe monstrum. A jak takie zombie produkcje wyglądałyby w Polsce? Jak wykorzystując umarlaki zaprezentować nasze obawy? Czy są takie same? Zapraszam do dyskusji i równocześnie informuję, że pojawią się dalsze odcinki zombie-serii.


[1] Krasniewicz Louise, Round Up the Usual Suspects – Anthropology Goes to the Movies

[2] Stuart Hall – urodzony w 1932 r. na Jamajce i działający w Wielkiej Brytanii teoretyk kultury i socjolog. Miał duży wkład w poszerzenie zakresu studiów kulturoznawczych o zagadnienia związane z rasą i gender oraz przejęcie szeregu idei wypracowanych przez teoretyków francuskich. Hall stał się jednym z propagatorów teorii recepcji i rozwinął swoją teorię kodowania i dekodowania. Takie podejście do analizy tekstu koncentruje się na zakresie negocjowania i oporu po stronie odbiorców. Rozwinął te idee dalej w swoim modelu kodowania i dekodowania dyskursów medialnych.

[3] Bishop, s. 9.

[4] Więcej o gender-smaczkach w kolejnej notce, bo to rozległy temat.

[5] Bishop, s. 94.

[6] Pojawia się tu kwestia kogo tak naprawdę należy się bać –  kto jest bardziej niebezpieczny: umarlaki czy wyzwoleni z regulacji społecznych ludzie? Przeanalizuję ją w innym tekście na przykładzie komiksu i serialu The Walking Dead.

[7] Bishop, s. 31.

Biblio

  1. BISHOP Kyle William, American Zombie Gothic, The Rise and Fall (and Rise) of the Walking Dead in Popular Culture (2010)
  2. KRASNIEWICZ Louise, Round Up the Usual Suspects – Anthropology Goes to the Movies [w:] Expedition, Vol. 48, No. 1 (2006 )
  3. D’COSTA Krystal, The American Fascination with Zombies [w:] Scientific American (2011)–>http://blogs.scientificamerican.com/anthropology-in-practice/2011/10/26/the-american-fascination-with-zombies/
  4. AIZENBERG Edna, I Walked with a Zombie: The Pleasures and Perils of Postcolonial Hybridity [w:] World Literature Today, Vol. 73, No. 3 (1999)
  5. WWW: http://furiageek.com/cultura-zombi/ (strona jest po hiszpańsku, ale może kogoś jednak zainteresuje).
Reklamy
Otagowane , , ,