Tag Archives: DOMA

Tworzenie podmiotów homonormatywnych w USA. Hip-hop, homofobia i wielkie marki

Hip-hopowi stuknęła czterdziestka. Wywodząca się z nowojorskich czarnych gett subkultura oporu, kontestacji i krytyki otaczającej rzeczywistości osiąga dojrzałość i dokonuje rewizji własnych fundamentów, na których budowano współczesny rap biznes. Jednym z nich jest homofobia wynikająca ze szczególnej organizacji seksualności składającej się z heteronormatywnej matrycy, uprzedmiotowienia kobiet i stereotypu macho. Fundamenty te poddawane są dekonstrukcji na przestrzeni kilkunastu (a w Polsce kilku) ostatnich lat. Zdominowany początkowo przez mężczyzn gangsta rap, czy dirty rap, ewoluował do nowych podgatunków (m. in. w stronę rapu politycznego).

Raperzy coraz częściej deklarują, że wolą by ich partnerki z nimi rozmawiały, raczej niż „schodziły niżej”. Same kobiety już dawno chwyciły za mikrofon. Niektórzy wykonawcy dokonują coming outów ujawniając, że nie wpisują się w heteronormatywną matrycę promowaną przez wiele lat w rapie i tym samym kreują homonormatywność. Od momentu[1] gdy Frank Ocean, członek kolektywu Odd Future[2] wyszedł z szafy ogłaszając swój biseksualizm, hip-hop po raz pierwszy podjął wątek silnie obecnej w rapie homofobii.

Dyskusja nie odbywa się jednak tylko w ramach świata rapu – została wpleciona do debaty wokół małżeństw jednopłciowych. Od marca trwają w Sądzie Najwyższym USA obrady wokół tzw. Ustawy o Obronie Małżeństwa obowiązującej od 1996 roku (Deffence of Marriage Act, w skrócie DOMA) definiującej małżeństwo – podobnie jak w Polsce – jako związek kobiety i mężczyzny[3]. Jedną z przyczyn dla których DOMA trafiła do sądu był zarzut o niekonstytucyjność aktu prawnego, który godzi w prawa człowieka, dyskryminuje pary homoseksualne odbierając legalnym małżeńtwom jednopłciowym  szereg praw federalnych (m.in. wspólne rozliczenie podatkowe, ubezpieczenie zdrowotne, prawa pracownicze). Na wokandę trafiła również tzw. Propozycja 8 (Proposition 8) delegalizująca małżeństwa jednopłciowe w stanie Kalifornia, po tym jak zostały usankcjonowane w 2007 roku.

Zdajemy sobie sprawę, że seksualność i orientacja seksualna są społecznie konstruowane w zależności od kontekstu historycznego i społeczno-ekonomicznego, a heteroseksualizm i sprzężone z nim role społeczne przypisywane kobiecie i mężczyźnie nie są naturalne (gdyby były, homoseksualizm byłby traktowany jako dewiacja i choroba, którą należy leczyć)… Chwileczkę. Chyba jednak tego nie wiemy. To znaczy wiedzą to niektórzy, ale przeciwnicy takiego poglądu poruszają się w odmiennych systemach wiedzy czy epistemologiach. Doskonale pokazała to tegoroczna debata wokół związków partnerskich w polskim Sejmie. Nudy? Temat zastępczy? Niekoniecznie. Jak stwierdził guru badań nad historią seksualności:

„Kiedy chodzi o seks, chodzi o społeczeństwo.”

Jeffrey Weeks

Polska debata pokazała, że temat związków partnerskich otworzył puszkę Pandory: okazało się, że faktycznym polem konfliktu jest polska tożsamość i definiowanie kto do polskiego społeczeństwa może należeć i na jakich zasadach (Por. Kościańska 2012). Seksualność obywateli okazuje się być soczewką, dzięki której możemy przyglądać się procesom społecznym i indywidualnym praktykom, zaś regulowana przez państwo okazuje się być jednym z budulców państwa narodowego i pożądanego modelu tożsamości jego obywateli (Weeks 2012, s. 45-46)[4].

Podmiot homonormatywny. Produkcja vs. jego tworzenie

Wróćmy za wielką wodę. Interesuje mnie przede wszystkim to, w jaki sposób dyskurs medialny kreuje wizerunek osób homoseksualnych w toczącej się debacie. O ile w Polsce z lekkim poślizgiem ruszyła kampania społeczna „Rodzice, odważcie się mówić”, która zaistniała w przestrzeni publicznej polskich miast już po styczniowych wydarzeniach w Sejmie, tak w USA poparcia małżeństwom jednopłciowym udzielali (długo przed obradami Sądu Najwyższego) nie tylko politycy, działacze społeczni, amerykańskie kościoły czy towarzystwa naukowe, ale giganci obecni na rynku[5]. Prywatni pracodawcy zrzeszeni w Bussiness Coalition for DOMA Repeal oraz firmy takie jak Amazon, Microsoft, Apple, Absolut czy Levi’s – jednoznacznie opowiedzieli się za zagwarantowaniem małżeństwom jednopłciowym identycznych praw, przywilejów i obowiązków zastrzeżonych dotychczas dla małżeństw między kobietą a mężczyzną. Duże marki wypuściły serię billboardów wspierających homoseksualne małżeństwa, Amazon i Microsoft nagrały nawet spoty reklamujące nowe produkty, w których – całkiem naturalnie – pojawiają się małżeństwa jednopłciowe.

Reklama Amazon’a

Biorące udział w reklamie Amazon’a postaci to młodzi przedstawiciele białych ludów północy, którzy mogą pozwolić sobie na zakup czytnika e-booków Kindle Paperwhite, a nawet wymianę starszego brata produktu na nowszy. I to już w kilka sekund po sugestii używającej go konsumentki. Bohaterów reklamy – kobietę i mężczyznę, stać również na urlop w kurorcie wypoczynkowym nad brzegiem oceanu – bowiem, jak sugeruje tytuł reklamy „Amazon Kindle Paperwhite is perfecta at the beach” – a zakup nowego czytnika Kindle (oczywiście przez Internet) należy uczcić drinkiem. Okazuje się, że oboje czekają, aż przyniosą im je ich mężowie.

Reklama Microsoft’u

Reklama Microsoft’u idzie o krok dalej. Ponownie, postaci występujące w video to klasa WASP-ów[6] doskonale poruszająca się w świecie zaawansowanych technologicznie sprzętów, a przede wszystkim pozostających w nieustannym kontakcie ze swoimi znajomymi dzięki błyskawicznym aktualizacjom internetowym na Facebooku, Twitterze czy LinkedIn. Hasło reklamowe brzmi: „Get updated”[7] . Mężczyzna debiutuje w swojej nowej pracy: po tym jak efektywnie spowodował wypadek samochodowy od razu obwieszcza znajomym profesję, którą się obecnie zajmuje (Stuntman, wcześniej: Deliveryman). Para lesbijek bierze ślub i momentalnie w usłudze Outlook nazwisko jednej z nich przestaje być jednoczłonowe, zaś na zdjęciu profilowym znajduje się teraz fotografia nowożeńców (nowożeńczyń?). Wszystko śledzi, nie odchodząc od swego komputera, wspólna znajoma mężczyzny i kobiet, która zaraz po odczytaniu ich aktualizacji gratuluje im komentując wszystko na swoim Outlookowym profilu. Microsoft pokazuje rzeczywistość w której zarówno diametralna zmiana charakteru wykonywanej pracy jak i małżeństwa homoseksualne nie stanowią odchylenia od normy, a przepływ informacji między ludźmi odbywa się głównie za pośrednictwem Internetu. W obu reklamach ich bohaterowie przedstawiani są jako zaradne podmioty przynależące do miejskiej klasy średniej, odnoszące sukces ekonomiczny i towarzyski jednostki, które budują swoją tożsamość w oparciu o świadomie dokonywane wybory – tyczą się one zarówno orientacji seksualnej, jak i mobilności zawodowej czy konsumowanych produktów i usług. Tożsamość, czy styl życia, tworzymy wybierając ich komponenty z globalnego supermarketu kultury (Mathews 2005).

Nie byłaś/-eś w stanie przeczytać powyższego, przydługiego i grafomańskiego akapitu bez załadowania reklamy Microsoftu po raz kolejny? Jeśli chciałaś/-eś jeszcze raz posłuchać utworu „Can’t Hold Us” w wykonaniu duetu Macklemore&Ryan Lewis, lepiej od razu idź tu, lub wpadnij do mnie, pojaramy się razem. Oczywiście utwór znalazł się w reklamie nie bez przyczyny. Panowie są silnie zaangażowani w publiczne wspieranie małżeństw jednopłciowych. Sukces – w USA i o zasięgu globalnym – osiągnęli w 2012 roku dzięki premierze albumu „The Heist” na którym pojawił się utwór „Same Love”.

Macklemore&Ryan Lewis – „Same Love”

Macklemore przekonuje nas, odwołując się do własnych doświadczeń, że:

  1. homoseksualizm nie jest wrodzony, lecz konstruowany w społecznym kontekście,
  2. orientacja seksualna rodziców nie determinuje orientacji dziecka,
  3. kochające się osoby homoseksualne pozostają ze sobą do końca swych dni i budują trwałe, niejałowe związki.

Nagranie szybko stało się „hymnem” milionów młodych ludzi w USA popierających małżeństwa jednopłciowe i pobudziło dyskusję na temat homofobicznych postaw pośród raperów, co zbiegło się z wyjściem z szafy rapowych wykonawców (Frank Ocean, Azealia Banks, Angel Haze) czy swobodniejszego udzielenia aprobaty dla homoseksualistów przez innych (A$AP Rocky, Tylor the Creator, Murs, Jay-Z, Eminem, 50 Cent, założyciel najważniejszej wytwórni hip-hopowej Def Jam Recordings – Russell Simmons).

Macklemorelegalize

Macklemore wspiera małżeństwa jednopłciowe. Nie tylko hasłem na koszulce. Pojawia się w telewizji udzielając wywiadów, reaguje na homofobiczne zachowania w szkole [8], promuje i nagradza młodzież zaangażowaną w pomoc osobom doświadczających przemocy i dyskryminacji ze względu na orientację seksualną.

No i co z tego?

Znamienne, że oswajające z małżeństwami jednopłciowymi reklamy wielkich marek ilustrują je jako przedstawicieli dobrze usytuowanej klasy średniej, WASP-ów otaczających się nowinkami technologicznymi i będącymi zawsze na czasie z panującymi trendami. Świat hip-hopu natomiast, wywodzący się z czarnych gett i slumsów[9], jako subkultura kontestująca od lat siedemdziesiątych uprzywilejowane klasy społeczne i wyrażająca sprzeciw wobec dyskryminacji Afroamerykanów, uprzytamnia że problem seksualności jest silnie sprzężony z rasą, klasą, płcią biologiczną i kulturową. O ile 10-15 lat temu obecność kobiet w hip-hopie była echem III fali feminizmu, tak teraz obecność w nim homoseksualistów pokrywa się z debatą nad małżeństwami jednopłciowymi. Hip-hop, z uwagi na swój kontestacyjny charakter, który legł u jego podstaw, jest polem emancypacji i walki o równe prawa kolejnych grup społecznych.

Trwała i przekazywana w kulturowej matrycy tradycyjna tożsamość narodowa zostaje wyparta przez zmienną w zależności od czasu i miejsca nowoczesną tożsamość miejską. Ta atrakcyjna forma tworzenia siebie czy zarządzania (o)sobą, nie jest jednak dostępna dla wszystkich. Uprzywilejowanymi beneficjentami nowoczesnej sprawczości są przedstawiciele kreatywnej klasy średniej, zatrudnieni w branżach kreatywnych czy związani z wolnymi prestiżowymi zawodami, mieszkający w miastach globalnej Północy. Coraz większa liczba raperów i raperek kreujących wzorce homonormatywne przyczynia się do poszerzenia tej wąskiej grupy o nieuprzywilejowane klasy społeczne.

Homonormatywność należy jednak rozróżnić na rodzaj odgórnego zarządzania wtłaczającego jednostki w globalną neoliberalną wspólnotę (structure) oraz taktykę pojedynczych podmiotów pozwalających na emancypację i opór wobec dominujących lokalnie struktury społecznej i wzorców genderowych (agency) (Por. Brown 2012). Sama homonormatywność może zatem z jednej strony wzmacniać sprawczość jednostek, z drugiej zaś „produkować” przedstawicieli globalnej i horyzontalnej wspólnoty wyobrażonej (Anderson 1997; Donham 2012). Nie ma bowiem jednej seksualności. Również homonormatywność, choć kreowana przez media (Zob. Rams 2011) i kampanie reklamowe jako jednocząca wszystkich ludzi wymykających się heteronormatywnym wzorcom, każdorazowo definiowana i negocjowana jest w zależności od usytuowania klasowego, genderowego i szeroko pojętej struktury społecznej, w której podmioty funkcjonują. Homonormatywność jest silnie sprzężona z neoliberalizmem, który jest nie tylko systemem gospodarczym ale i rodzajem stylu życia (Wolkersdorff 2007; 2008/2009). Jako taka, może mieć zatem zarówno walor emancypacyjny jednostek, które utożsamiając się z globalną społecznością legitymizują w lokalnym kontekście swoją tożsamość, jak i funkcję wykluczającą w stosunku do tych podmiotów, które nie wpisują się w promowany model homonormatywnej jednostki. Model ten tworzony jest na styku określonych warunków społeczno-ekonomicznych, zaś jego składowymi są: klasa, rasa, wiek, płeć, miejsce zamieszkania.

Swoją drogą, heteronormatywnemu wzorcowi zaprzeczała już kilka(naście) lat temu obecność kobiet-lesbijek w hip-hopie[10]. Niemniej, dopiero mężczyzna o orientacji homo- czy biseksualnej okazuje się naruszać wzorce seksualności promowane w tej kulturze. Ale to już temat na kolejny tekst!


[1] W lipcu 2012 roku; jednak dopiero teraz informacja ma większy rezonans w mediach.

[2] Frontman kolektywu, Tyler, The Creator, błyskawicznie udzielił poparcia swemu przyjacielowi na Twitterze, sam jednak często krytykowany jest za homofobiczne, seksistowskie i mizoginiczne treści oraz nadużywanie słowa „faggot”, co jednak kwituje stwierdzeniem, że nie jest homofobem, a słowa „faggot” używa jako synonimu dla słowa „stupid”, czym najwyraźniej stara się zmienić signifie słowa na „f”.

[3] Następujące stany uznają małżeństwa jednopłciowe: Massachusetts, Connecticut, Iowa, Vermont, New Hampshire, Nowy Jork, Maine, Maryland, Waszyngton oraz Dystrykt Kolumbii (podane w chronologicznej kolejności legalizacji małżeństw jednopłciowych od 2004 do 2012 roku).

[4] Rezygnuję z naszkicowania debaty wokół związków partnerskich, bowiem od trzech dni tworzyłam na ten temat artykuł. Skupmy się na USA i hip-hopie, tego wątku nie udało mi się upchnąć do tekstu, który powędrował na akademię.

[5] Ciekawe, że w polskim kontekście odszukałam tylko jedną dużą firmę, która w jakikolwiek sposób odniosła się do toczonej debaty wokół związków partnerskich. Na facebookowym profilu kampanii reklamowej „Serce i Rozum”  Orange znalazło się zdjęcie opatrzone komentarzem „Czyli co, nasz związek jednak nie jest legalny?”. Firma nie zajęła jednak oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Jeśli udało Ci się znaleźć więcej takich przykładów, napisz o tym w komentarzu!

[6] Skrót od White Anglo-Saxon Protestant.

[7] Slogan sugeruje również, że „bycie na czasie”, aktualizacja własnych poglądów, to akceptacja małżeństw jednopłciowych. Przekaz? Homofobia jest passe!

[8] Usłyszałam ostatnio od kilku osób, że nowym przekleństwem czy inwektywą popularną wśród dzieci jest określenie kogoś „gejem” czy lesbą”. Prześledzenie zmiany w tym zakresie może oddać społeczne fobie.

[9] Pamiętajmy, że określenia „ghetto” czy „slums” nie są neutralne politycznie, światopoglądowo etc. To nie społeczności zamieszkujące takie przestrzenie zaczęły określać je w ten sposób.

[10] Niemiłosiernie pragnę przeczytać jeszcze niewydaną publikację „Does Hip-Hop Hate Women” (ed. Bakari Kitwana and Kara Young), gdzie hip-hopowi wykonawcy II fali opowiadają o wzorcach seksualnych i genderowych, promowanych w hip-hopie przez mainstreamowe media.

Poczytaj

  1. ANDERSON B., Wspólnoty wyobrażone, Kraków 1997
  2. DONHAM D. L., Wyzwalanie Republiki Południowej Afryki. Unowocześnianie seksu pomiędzy mężczyznami w Soweto [w:] Antropologia seksualności. Teoria, etnografia, zastosowanie, red. A. Kościańska, Warszawa 2012
  3. KOŚCIAŃSKA A., Czy onanista to też Polak? Debata o masturbacji 1993–1994, Interalia nr 7, 2012
  4. MATHEWS D., Supermarket kultury, 2005
  5. RAMS P., Queerowanie mediów. O ponowoczesnych przestrzeniach emancypacji, Interalia nr 6, 2011,
  6. WEEKS J., Wynalezienie seksualności, [w:] Antropologia seksualności. Teoria, etnografia, zastosowanie, red. A. Kościańska, Warszawa 2012
  7. WOLTERSDORFF V., Queer Subject Economies. Managing Diversity and Precariousness in Neoliberalism, Interalia nr 6, 2008-2009
  8. WOLTERSDORFF V., Neoliberalism and its Homophobic Discontents [1], Interalia nr 5, 2007
Reklamy
Otagowane , , , , ,