Tag Archives: Ellen McArthur Foundation

Take this bloody phone!

Żyjemy w czasach, gdy wartość i czas użyteczności przedmiotów maleją w zastraszającym tempie. Nikt z nas nie zamierza pozostawić w spadku swoim potomnym mebli z Ikei czy biżuterii z H&M. Zepsuły się? Na śmietnik. Straciły w naszych oczach walory estetyczne? Na śmietnik. Wypuścili lepszy model? No właśnie. Jeżeli przyjąć, że antropologia rzeczy zajmuje się stosunkiem człowieka do przedmiotów i tym, jak przedmioty określają ludzką tożsamość, to moje pokolenie wypada tutaj blado. Lubimy otaczać się nowinkami technologicznymi bez większego zastanowienia jak to możliwe, że dostępność dóbr materialnych jest tak duża jak nigdy wcześniej w historii. Na śmietnik wyrzucamy przecież czyjąś pracę. A może nawet czyjeś życie?

Dostawcy smartfonów wykorzystując retorykę demokratyzacji dostępu do dóbr konsumpcyjnych i przepływu informacji, starają się przekonać każdego, że ma prawo do najbardziej zaawansowanego technologicznie sprzętu. Zasługuje na niego… tak po prostu. Czyżby? Nie łudźmy się. Ta zasłona dymna dla przepływu ilości pieniędzy, o których nawet nie mamy pojęcia, przykrywa często zatrważające warunki pracy tych, którzy wykopują metale niezbędne do wykonania urządzeń, przygotowują poszczególne ich elementy i składają je w gotowy produkt. A co z ukrytymi kosztami tego ogromnego biznesu? Nie, smartfony nie są drukowane przez drukarki 3D. Jeszcze nie [1].

Na przełomie stycznia i lutego holenderski kolektyw startupowców Waag Society rozesłał do 25 000 osób pierwszy etyczny smartfon, który mierzy się z takimi problemami jak skandaliczne warunki pracy w kopalniach w Kongo, czy chińskich fabrykach, recyklingiem zepsutego sprzętu elektronicznego i uczynieniem każdego etapu produkcji transparentnym. Ci, którzy poszukują nowego modelu gospodarczego dla globalnego rynku przepływu dóbr, w którym partycypujemy, powinni zainteresować się innowacyjnym przykładem tego zrównoważonego i odpowiedzialnego modelu biznesowego.

Fairphone_production chain

Z czego składa się Fairphone, kto, gdzie i na jakich warunkach go wyprodukował, oraz co dzieje się z zużytym sprzętem pokazuje Waag Society.

 

Kup telefon. Rozpocznij ruch społeczny

Media coraz częściej poświęcają uwagę ciemnej stronie biznesu hi-tech. W styczniowym Forum mogliśmy przeczytać przedruk artykułu pokazującego, że potencjalnie każdy posiadacz smartfona używa urządzenia ociekającego krwią kongijskich pracownic i pracowników niezabezpieczonych kopalni odkrywkowych, w których wydobywa się metale wykorzystywane do produkcji smatrfonów. Pomimo rosnącego zainteresowanie tym zamiecionym pod dywan tematem, w 2012 roku bez echa przeszła informacja o masowym proteście pracowników w jednej z chińskich fabryk Foxconn [2], którzy posunęli się do dramatycznej formy pracowniczej niesubordynacji chcąc popełnić samobójstwo rzucając się z dachu budynku. Niedawno ukazało się w Polsce tłumaczenie książki „Niewolnicy Apple’a”, której autorzy ujawniają wstydliwe kuluary sukcesu marki Apple, sytuującej się obecnie na drugim miejscu na liście najbardziej dochodowych przedsiębiorstw na świecie [3], która ogromną część produkcji zleca Foxconnowi. Książka miała swoją polską premierę na początku 2014 roku podczas spotkań autorskich zorganizowanych w Poznaniu, Wrocławiu i Warszawie.

Podczas gdy reklama najnowszego modelu iPhone’a 5 nabiła na jutubowym liczniku blisko 11 milionów odsłon, relację Democracy Now z protestu w Foxconnie obejrzało niewiele ponad 5000 osób. Serio?! Zwiększmy oglądalność!

Hasło promujące Fairphone’a „Buy a Phone. Start a Movement” oddaje ducha przedsięwzięcia, którego autorzy chcą to, co dotychczas ukryte za kurtyną, uczynić transparentnym, wpływając jednocześnie na społeczną i środowiskową świadomość konsumentów w zachodnich społeczeństwach. Każdy etap produkcji urządzenia opisywany jest na blogu, który jest wzorowym przykładem komunikowania społecznej odpowiedzialności przedsiębiorstwa (Corporate Social Responsibility): dowiadujemy się, że metale niezbędne do powstania smartfona wydobywane są w pozakonfliktowych regionach i krajach Afryki we współpracy z inicjatywą Conflict-Free Tin Initiative, produkcja odbywa się w chińskich fabrykach A’Hong wyselekcjonowanych przez członków Waag Society jako przestrzegające praw pracowniczych, wolności do zakładania związków pracowniczych i odpowiednio wysokich stawek wynagrodzeń.

Zepsute lub uszkodzone smartfony, których nie uda się naprawić, objęte są programem Ghana E-waste [4], kolektyw współpracuje też z fundacją Closing the Loop stawiającą sobie za cel ponowne użycie odpadów elektronicznych, które w tym momencie zanieczyszczają coraz większe połacie ekosystemów.

fairphone ghana visit 2

Wyprawa Waag Society do Ghany, jednego z największych „odbiorców” e-odpadów z Europy i stanów Zjednoczonych.

Fairphone wciela zatem w życie wytyczne i cele paradygmatu ekonomii cyrkularnej (circular economy), który z coraz większym powodzeniem promuje Ellen McArthur Foundation (EMF) w ramach krytyki linearnego modelu rozwoju gospodarczego (wiodącego Ziemię i jej mieszkańców w kierunku nieuniknionej tragedii, której nadejście możemy postarać się współcześnie już tylko opóźnić). Jak argumentuje w kolejnym, już trzecim, raporcie EMF, przygotowanym we współpracy z World Economic Forum: zaszczepiony wraz z erą przyspieszonej powojennej industrializacji i modernizacji dyktat nieograniczonego rozwoju gospodarczego jest niezrównoważony, gdyż opiera się na wykorzystaniu nieodnawialnych surowców naturalnych i zasadzie take-make-dispose, co skutkuje dramatycznie rosnącą ilością odpadów nieprzystosowanych do ponownego użycia.

Zróbmy to wspólnie!

Nieodłącznym elementem rosnącego sukcesu i zainteresowania jakim cieszą się twórcy Waag Society jest fakt, że Fairphone to produkt powstały w oparciu o nowe kierunki w ekonomii wyrosłe dzięki mediom społecznościowym i platformom finansowania społecznościowego (crowdfunding), takim jak: Kickstarter, IndieGoGo, RocketHub, czy polski PolakPotrafi. Podróże startupowców do Chin i Afryki w poszukiwaniu najbardziej etycznych rozwiązań produkcyjnych nie mogłyby się odbyć gdyby nie wsparcie finansowe konsumentów, którzy kupili koncept i telefon jeszcze przed jego wyprodukowaniem, wpłacając kwotę 325 euro za sztukę na konto kolektywu.

Większość autorów polskojęzycznych artykułów, które udało mi się odnaleźć w czeluściach Internetu skupia się na tym, że Fairphone nie jest żadnym technologicznym wyczynem, czytaj: specyfikacja przybliża go do iPhone’a 5, zamiast uwypuklić iście innowacyjny  i rewolucyjny model biznesowy. Kupujący czują się współtwórcami przedsięwzięcia, są członkami ruchu świadomych konsumentów, chcących inwestować swoje pieniądze w technologie, które minimalizują krzywdę wyrządzoną wszystkim zaangażowanym w ich powstawanie. Waag Society nie planowałoby teraz produkcji kolejnej transzy urządzeń, gdyby 25 000 osób nie wsparło idei zanim się zmaterializowała.

25 000 Fairphones sold!

 

Pożeranie świata

Miejmy nadzieję, że zainteresowanie Fairphonem nie zmaleje (wraz z pozostałymi 37 655 osobami czekam w kolejce na następne etyczne smartfony) i będzie przykładem dla kolejnych startupów na całym świecie, które równolegle z generowaniem zysku ekonomicznego będą chciały dołożyć swoją cegiełkę do wzrostu społecznej i środowiskowej odpowiedzialności za produkty. Globalna gospodarka przerwała istniejący jeszcze w XX wieku lokalny łańcuch produkcji, dystrybucji i konsumpcji i uczyniła z nas ślepych ignorantów, którzy nie mogą lub nie chcą dostrzec rąk, nieprzerwanie produkujących dla nas smartfony, tablety i inne cuda techniki.

Pomimo wielkiego optymizmu, jakim napawa nas Fairphone, nie bądźmy ślepi i głusi na to, czego wciąż jesteśmy aktywnymi uczestnikami. Po tragedii, która miała miejsce w fabryce odzieży w Bangladeszu (gdzie produkowano również ciuchy koncernu LPP) w kwietniu ubiegłego roku uroniliśmy kilka łez i pogadaliśmy ze znajomymi, że to takie straszne, wzruszaliśmy się zdjęciem przygniecionej zwałami gruzów pary, które gdzieniegdzie okrzyknięto zdjęciem roku, ale wciąż kupujemy ciuchy z House’a i Reserved, bo przecież trzeba wyglądać. Polecam uwadze ciekawą inicjatywę Fashion Revolution Day, która odbędzie się 24 kwietnia

[1] Wyobraźmy sobie jednak tę zachodnią rzeczywistość  (kogo będzie stać na zafundowanie sobie drukarki 3D?), w której drukować sobie będziemy wszystko, począwszy od jedzenia, a na smartfonach skończywszy. Co to oznacza dla globalnego rynku? Zerwanie łańcucha produkcja-sprzedaż-konsumpcja oznacza jeszcze większą nędzę dla zatrudnionych w sektorze produkcji i transportu, gdyż fabryki ulokowane głównie w Azji i Europie Wschodniej produkują na potrzeby rynków Europejskich i północnoamerykańskich. 

[2] Największy na świecie dostawca naszych notebooków, tabletów i smartfonów zatrudniający ponad 1,3 miliona pracowników w samych Chinach; dane za 2012 rok wg. Bloomberg L.P. 

[3] Według raportu CNN Money z 2013 roku Apple Inc. wyprzedził tylko Exxon Mobile, zajmujący się obrotem paliwami kopalnymi.

[4] Większość wyprodukowanych w Europie i Ameryce Północnej odpadów elektronicznych trafia do Afryki i Azji, ponieważ zachodnie prawodawstwo nakazuje recycling i zakaz wyrzucaniatego rodzaju odpadów na wysypiska śmieci, bowiem zanieczyszczają glebę i atmosferę trującymi substancjami: m.in. kadmem, czy bromem, który następnie spożywamy i wdychamy. Skutek? E-odpady wysyłamy (częściowo nielegalnie) do Ghany, Lagosu, Pakistanu, Indii, Chin, by tam zanieczyszczały glebę i powietrze. Więcej tu.

Reklamy
Otagowane , , , , , , , ,